[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Clara schyla się i podnosi lisie futro, przez okno wpada
szare światło. Ciemno lśni pusty stół. W kuchni jest
chleb, mówi Adina, wszystko, co mam do jedzenia,
cukier, mąka. Clara przesuwa czubkiem palca po lisim
ogonie, potem po cięciu przy łapie, oni mogą mnie
każdego
dnia otruć, mówi Adina, Clara odkłada łapę na podłogę.
Siedzi w płaszczu na nieposłanym łóżku i patrzy na
odstęp między tułowiem lisa a łapą, na szerokość jej
dłoni
podłoga jest pusta. Ogon leży tuż przy skórze, jak
przyrośnięty, nie widać miejsca przecięcia.
Palce Clary ostre i cienkie wyglądają z rękawów
płaszcza, na ich czubkach błyszczy lakier do paznokci,
czerwone plamki. Adina kładzie ręce na stole, zsuwa
buty ze stóp. Gdy Clara porusza ręką, widać palce od
środka. W środku są pordzewiałe.
Nie miałam jeszcze dziesięciu lat, mówi Adina, kiedy
poszłam z matką do sąsiedniej wioski, żeby kupić
tego lisa. Przeszłyśmy przez most bez rzeki, przez który
rano robotnicy szli do rzezni. Niebo tamtego ranka
nie było czerwone, było ciężkie i rozgrzebane.
Mężczyzni na moście nie mieli czerwonych grzebieni. To
było krótko przed Bożym Narodzeniem, wszędzie leżał
szron, nie było śniegu. Tylko rozsypana mąka wirowała
na wietrze, w muldach na polu. Nie mogłam się
doczekać, nie spałam całą noc. Od tak dawna chciałam
mieć
lisa, aż radość, że już następnego dnia go dostanę, była
na pół strachem. Ranek był tak lodowaty, że na polach
nie pasła się ani jedna owca. I pomyślałam idąc, gdzie
nie ma owiec na polu, tam nie będzie też wsi. Chociaż
pole było całkiem płaskie, z paroma skulonymi krzakami,
myślałam, że pomyliłyśmy kierunek. Bo niebo szło
na nas ze wszystkich stron. Niebo opadało aż na chustkę
mojej matki i bałam się, że zabłądziłyśmy. Szłam
i szłam, i nie byłam zmęczona. Może śpiąca, bo czułam
zmęczone łaskotanie w czole, ale to zmęczenie mnie
poganiało. Kiedy doszłyśmy do wsi, na ulicach nie było
nikogo. We wszystkich oknach stały choinki. Ich gałązki
były tak mocno przyciśnięte do szyb, że było widać
pojedyncze igiełki, jakby były dla przechodzących za
oknem, a nie dla ludzi w domu. A że nikt nie
przechodził, były dla mojej matki i dla mnie. Matka tego
nie
zauważała. Ja sama niosłam choinki od jednego okna
do drugiego.
Potem zatrzymałyśmy się. Matka zapukała do okna.
Pamiętam jeszcze, że w tym oknie nie stała choinka. We-
szłyśmy na podwórko. W długim otwartym ganku spod
lisich skór nie było widać ścian.
Potem byłyśmy w pokoju. Był tam żeliwny piec i łóżko,
żadnego krzesła. Myśliwy wszedł do pokoju i przyniósł
tego lisa. Powiedział, że to największy. Powiesił lisa
na swoich zwiniętych dłoniach, łapy zwisały w dół,
myśliwy poruszał ramionami. Aapy lisa kołysały się,
jakby
biegły. A za łapami ogon, jak jakieś inne małe
zwierzątko.
Zapytałam, czy mogę zobaczyć strzelbę. Myśliwy
odłożył
lisa na stół i wygładził mu futerko. Powiedział, do lisów
się nie strzela. Lisy wpadają w sidła. Jego włosy i broda
i włoski na rękach były rude jak lis. Jego policzki też. Lis
już wtedy był myśliwym.
Clara zdejmuje płaszcz i wychodzi z pokoju. Coś dławi
ją w gardle, wymiotuje w łazience. Adina patrzy na
płaszcz na łóżku, leży, jakby w środku było ramię, jakby
ręka sięgała pod kołdrę. W łazience szumi woda.
Clara wraca do pokoju w rozpiętej bluzce, siada szyb-
ka na płaszczu, mdli mnie, mówi, rzygałam. Jej torebka
leży na poduszce. Jej usta są półotwarte, język suchy
i biały, jak kawałek chleba w ustach.
Boisz się, mówi Adina, wyglądasz jak śmierć. I Clara
czuje strach, jej spojrzenie jest proste i śmiałe. Clara
widzi twarz, która odeszła. Jest zniekształcona, policzki

pozostawione same sobie i wargi same sobie,
pozbawione życia i łakome zarazem. Twarz z boku i z
przodu tak
samo pusta, jak zdjęcie, na którym nic nie ma.
Clara szuka w pustej twarzy dziecka, które idzie obok
kobiety, ale jednak jest samotne, bo odjednego domu do
drugiego niesie w głowie choinki. Takie dziecko, jak to
w jej brzuchu, myśli, takie samotne jak dziecko, o
którym nikt nie wie. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • sportingbet.opx.pl
  • Podstrony